piątek, 2 września 2016

                                                       " PORWANIE"

                   Monika przyszła do pracy. Czekała na Krzyśka. Kiedy doszedł przebrał się w swój mundur i potem razem udali się na odprawę, którą prowadził komendant Wysocki. Po odprawie ruszyli na miasto.
Oczami Krzyśka:
Dostaliśmy z Moniką rewir 9. W tamtej dzielnicy są same małe przedsiębiorstwa, robota lekka, łatwa i przyjemna.
Patrolowali ulice Wrocławia na swoim rewirze. W tym dniu nie mieli dużo pracy. Dzień służby zbliżał się do końca. Funkcjonariusze wrócili na komendę, aby sporządzić raporty po całym dniu. Rozliczyli się z komendantem Wysockim, przebrali się i wyszli z Komendy.

                      Następny dzień. Monika przyjechała do pracy. Pierwsze co zrobiła to poszła do komendanta.
Oczami Moniki:
Chciałam dostać dzień wolnego. Miałam sprawy do załatwienia. Ale to czego się dowiedziałam od komendanta zszokowało mnie i już wcale nie myślałam o wolnym, musiałam działać natychmiast.
Monika doszła do gabinetu komendanta. Zapukała.
- Proszę - rzekł głos zza gabinetu 
Monika weszła nieśmiale do środka
- Dzień dobry komendancie
- Dzień dobry, siadajcie. Jest sprawa bardzo ważna
Oczami Moniki:
Kiedy komendant zaczął mówić, aż się przeraziłam ale wysłuchałam go.
- Słucham o co chodzi?
- Nie dawno doszło do włamania i pobicia na ulicy Dobrzańskiego
Oczami Moniki:
Kiedy ja usłyszałam ta ulice o mało co nie spadłam z krzesła. Przecież tam mieszka Krzysiek. Ciekawe co się tam stało?
- Ale jak to możliwe, przecież tam mieszka Krzysiek
- No wiem, dlatego ty tam pojedziesz z Białachem. Dzwonił do mnie jego syn. Powiedz mi Monika czy Krzysiek miał jakieś problemy, zwierzał ci się? - zapytał komendant
- Nic nie wiem. Wczoraj było normalnie, zauważyłabym jak by było coś nie tak.
- Ok
- Czy ja już mogę iść?
- Tak, oczywiście. Potem notatka na biurku.
- Oczywiście do widzenia - pożegnała się i wyszła z gabinetu
W radiowozie
- Monika uspokój się, przecież nie wiesz co się stało nie przypuszczaj najgorszego
Monika w tym czasie próbowała dodzwonić się do kolegi. Krzysztof nie odbierał
Oczami Moniki:
To był zły znak, miałam złe przeczucie i się nie myliłam
Oczami Mikołaja:
Powiem szczerze w tamtej sytuacji nie wiedziałem co zrobić. Próbowałem jakoś uspokoić Monikę ale ona była roztrzęsiona. W głębi serca miałem nadzieję, że z Krzyśkiem będzie dobrze ale się pomyliłem.
Po 10 minutach dojechali pod dom Krzyśka. Gdy dojechali ujrzeli otwarte drzwi. Ostrożnie weszli rozglądając się czy nie ma jakiś przestępców. Na szczęście nikogo nie było.
Oczami Moniki:
Mieszkanie było całe splądrowane. Rozglądając się po mieszkaniu nie było Krzyśka. W tamtym momencie się przeraziłam
Oczami Mikołaja:
Żona Krzyśka była nieprzytomna, musiała szybko znaleźć się w szpitalu, miała wstrząs mózgu a syn Krzyśka był cały i zdrowy.
- 00 dla 06 zgłoś się
-Zgłaszam 06 jak sytuacja?
- Słuchaj wezwij karetkę na adres i ekipę techników - oznajmił Mikołaj
- Ok już wysyłam
Monika próbowała nawiązać kontakt z Dorotą. Ale nic z tego. Postanowiła porozmawiać z Tośkiem.
- Cześć ciocia - powiedział Tosiek
- Cześć Tosiek. Powiesz co tu się stało?
- Przyszło dwóch mężczyzn ja ich nie znałem, przyszli do taty. Ale taty nie było jak oni przyszli otworzyła im mama. Krzyczeli na mamę gdzie jest tata? Ja się schowałem, bałem się, że mi coś zrobią. Wtedy tata przyszedł, pobili go i zabrali. Mama krzyczała, żeby nic mu nie robili, ale też ją pobili. Czy mama przeżyje? - opowiedział przestraszony Tosiek
- Tak. Za chwilę przyjedzie po ciebie wujek Artur i pojedziesz do nas na jakiś czas, aż twoja mama nie wyjdzie z szpitala.
Po 5 minutach karetka przyjechała i zabrali Dorotę do szpitala.
Oczami Moniki:
Po tym co powiedział mi Tosiek nie miałam wątpliwości o tym, że Krzysiek mnie okłamał. Miał problemy a ja nic o tym nie wiedziałam. Musiałam przesłuchać Dorotę.
Oczami Mikołaja:
Teraz najważniejsze było to, żeby jak najszybciej znaleźć Krzyśka. Nie wiadomo było w jakim stanie był. Jego życie było w naszych rękach.
Policjanci wrócili na komendę.

Ciąg dalszy opowiadania pojawi się jutro

3 komentarze: