sobota, 10 września 2016

                                                                  "PORWANIE" CZ.III

- Wołaj lekarza szybko - krzyknęła Monika
- Dobra
Lekarz przyszedł po chwili sprawdził stan pacjentki, a policjanci musieli opuścić salę. Lekarz zadecydował wziąć Dorotę na blok operacyjny. Musiała przejść operację. Dwie godziny póżniej. Operacja się skończyła. Wyszedł lekarz policjanci od razu się ocknęli.
- Panie doktorze co jest z Panią Dorotą - zapytała o stan Monika
- Pojawił się krwiak trzeba było go usunąć. Zagrażało to życiu pacjentki ale teraz sytuacja opanowana.
- Dobrze dziękujemy do widzenia
- Do widzenia - rzekł lekarz
Oczami Moniki;
Przestraszyłam się o Dorotę. Teraz zaczynam się bać coraz bardziej o Krzyśka.
Policjanci udali się do radiowozu. Ruszyli na komendę. Po kilku minutach byli na miejscu. Obaj udali się od razu do dyżurnego
- Cześć Jacek - powiedział Mikołaj
- Cześć Wam i jak tam z Dorotą? - zapytał dyżurny
- Przeszła operację
- To grubo ale wyjdzie z tego?
- Tak Za dużo się nie dowiedzieliśmy
- A co już wiadomo?
- Że weszło dwóch typków pytali o Krzyśka, zaatakowali go, porwali a potem pobili Dorotę i tyle ale nie pamięta rysopisu napastników - opowiedział Mikołaj
- A namierzyli telefon Krzyśka? - wtrąciła się Monika
- Właśnie miałem mówić, jeszcze pracują nad tym, lada moment powinno przyjść
- Ok, dzięki
Oczami Moniki:
Pamiętam, że wtedy coś mi nie pasowało w tym wszystkim tylko jeszcze nie wiedziała co...
Chwilę póżniej. Jacek wszedł do pokoju gdzie policjanci czekali na jakieś wieści.
- Słuchajcie namierzyli telefon Krzyśka
- Gdzie ostatnio się logował - zapytał Mikołaj
- Na obrzeżach miasta, gdzie są stare opuszczone fabryki na ul. Cichej
- Ok, jedziemy tam - rzekła Monika
- Wyślij wsparcie za nami - rzekł Mikołaj
- Robi się
Po dwudziestu minutach dojechali pod opuszczone fabryki. Nagle usłyszeli strzał dobiegający ze środka fabryki.
Oczami Moniki:
Oby nie było za póżno...
- Dobra wchodzimy - oznajmił Mikołaj
Oczami Mikołaja:
W tamtym momencie trzeba było działać ostrożnie. Porywacze byli w środku, nie wiadomo było jak zareagują na policję...
Policjanci ostrożnie weszli do fabryki szukając porywaczy jak i Krzyśka. Chodzili tak przez dłuższą chwile, aż w końcu zauważyli porywaczy.
- Co teraz z nim - zapytał jeden z porywaczy
- Strzelimy mu kulkę w łeb - odezwał się drugi z porywaczy
Mikołaj w tym momencie dał znać Monice.
- Stać!! Policja!! odłóż to, na glebę!!
Jeden z porywaczy strzelił w stronę policjantów ale funkcjonariusze zdążyli się schować. Mikołaj oddał strzał w stronę porywaczy. Jeden z nich upadł na ziemię. Dostał w nogę.
- Odłóż to! Na glebę! Nie chcesz chyba dostać kulki jak twój kolega? - krzyknęła Monika do drugiego z porywaczy
Porywacz zrobił to co kazała Monika. po chwili skuła go. Podeszła do Krzyśka, który leżał i był nieprzytomny.
- Mikołaj wezwij karetkę
- Już się robi
- O cholera on nie oddycha - powiedziała załamana kobieta
W tej sytuacji Monika udzieliła pierwszej pomocy
Oczami Mikołaja:
Sytuacja na miejscu była dramatyczna, oby nie było za póżno, żeby Krzysiek wyszedł z tego cało.
Oczami Moniki:
Na szczęście zdążyłam z reanimacją do przyjazdu karetki. Krzyśka stan jest poważny. Nie wiadomo czy przeżyje...
Po kilku minutach karetka przyjechała i zabrała Krzyśka do szpitala
Komenda
Policjanci zabrali się za przesłuchanie porywaczy. Jeden z policjantów przyprowadził podejrzanego do pokoju przesłuchań
- Imię i nazwisko - zapytała Monika
- Możesz mi skoczyć - odgroził się podejrzany
- Zobacz jaki gadatliwy - skierowała wzrok na swojego kolegę
- Powiedz dlaczego porwałeś policjanta co on ci takiego zrobił. No słuchamy?
W tym momencie zaczął się przełamywać i zaczął gadać
- Bo to nie miało tak być...
- Ale jak nie miało być?
- Dostaliśmy sygnał, żeby tylko go nastraszyć. Byłem u niego w domu z kumplem ale go nie było, ta jego żoneczka krzyczała, że mamy nic mu nie robić pytała się o co chodzi a potem on wszedł i zaczął się szarpać i go pobiliśmy a potem tą jego żonę też pobiliśmy - opowiedział zatrzymany
- No brawo obaj leżą w szpitalu w ciężkim stanie i walczą o życie
- To mój kumpel to wszystko wymyślił ja nie chciałem tego...zmusił mnie do tego
- A teraz dostaniesz zarzuty za usiłowanie zabójstwa i pobicie. Nie wyjdziesz tak szybko z pierdla - wtrącił się Mikołaj
- Będziesz mógł tłumaczyć się prokuratorowi - dodała Monika
Oczami Moniki:
Drugi z podejrzanych przyznał się do współudziału w pobiciu i napadzie. Teraz trzeba było tylko przesłuchać Krzyśka Musiałam z nim na spokojnie porozmawiać
Oczami Mikołaja:
Żeby zamknąć tą sprawę potrzebowaliśmy jeszcze tylko zeznań Krzyśka
Policjanci udali się na przerwę. Czekali na znak ze szpitala, że można będzie przesłuchać Krzyśka. Po kilku minutach przyszedł dyżurny do pokoju policjantów
- Co cię do nas sprowadza? - zapytał Mikołaj
- Dzwonili ze szpitala, można przesłuchać Krzyśka wybudził się - rzekł Jacek
- Ok jedziemy tam - wtrąciła się Monika
Po kilku minutach śledczy byli na miejscu. Udali się pod daną salę.
Oczami Mikołaja:
Chciałem wejść razem z Moniką do Krzyśka ale zmieniłem zdanie. Postanowiłem, żeby obaj sobie sami porozmawiali. Widziałem przecież jak Monika się o niego martwiła
Oczami Moniki:
Jestem wdzięczna Mikołajowi, że pozwolił mi sam na sam porozmawiać z Krzyśkiem musiałam z nim poważnie porozmawiać i dokładnie dowiedzieć się co tak naprawdę się stało.
Monika powoli weszła do sali gdzie leżał Krzysiek. Usiadła obok na krześle i spojrzała na Krzyśka i rzekła:
- Ale nam stracha napędziłeś
- No wiem przepraszam - oznajmił słabym głosem
- Nie przepraszaj tylko powiedz dlaczego mnie okłamałeś? - powiedziała stanowczo do kolegi
- Nie chciałem cię martwić
- Ty w ogóle pomyślałeś jak to mogło się skończyć, dużo gorzej - oznajmiła wściekła Monika
- Co mam ci powiedzieć?
- Powiedz prawdę
- No dobra. Dorota nic o tym też nie wiedziała.. pamiętasz jak ostatnio mieliśmy sprawę o gwałt i pobicie
- No i co?
- Zamknęliśmy syna pewnego mężczyzny no i to on się zemścił za to, że go zamknęliśmy. Groził mi, że jak ja czegoś nie zrobię, żeby go wypuścili to zabija mnie i całą moją rodzinę wraz z tobą. Nie zgodziłem się na to a on jak się o tym dowiedział puścił za mną dwóch gangsterów i mnie porwali.
Oczami Moniki:
A ten facet był cały czas na wolności, bałam się o siebie i moja rodzinę
- A co z Dorotą i Tośkiem? - zapytał zmieszany Krzysiek
- Tosiek jest cały i zdrowy a Dorota leży w szpitalu ale przeżyje spokojnie
- To dobrze dzięki Monika, że przyszłaś
- Nie ma za co ale wiesz ja tu przyszłam służbowo. Dobra idę kuruj się. Cześć
- No na razie
Monika wyszła z sali
Oczami Mikołaja:
Musieliśmy złapać jeszcze jednego człowieka
Oczami Krzyśka:
Byłem wdzięczny Monice, ze wtedy do mnie przyszła. Wiem, że ja okłamałem ale nie miałem wyjścia. Ale cieszę się, że już wszystko się wyjaśniło...

                       Miesiąc póżniej. Policjanci złapali człowieka podejrzanego o grożby i próbę zabójstwa. Krzysiek z Dorotą wyszli ze szpitala. Powoli zapominają o wcześniejszych przeżyciach a Krzysiek nadal pracuje w policji. Przestępcy dostali po 25 lat pozbawienia wolności.


sobota, 3 września 2016

                                                                                      "PORWANIE " CZ.II

              Monika z trudem zajęła się pisaniem notatki ze zdarzenia a Mikołaj udał się do dyżurnego.
- Cześć masz tu dokumenty o które prosiłeś
- O dzięki bardzo. I jak tam Monika się trzyma?
- Kiepsko cały czas myśli o Krzysku o tej całej sytuacji
- A co teraz robi?
- Pisze notatkę ze zdarzenia dla komendanta
- Polecenie starego?
- Tak idę narazie
- Cześć
Mikołaj dołączył do Moniki do pokoju. Razem zabrali się za papierkową robotę. Po krótkiej ciszy Monika nie wytrzymała, rzuciła długopisem o biurko.
- Monika wszystko w porządku? - zapytał Mikołaj
- Nic nie jest w porządku. My nic nie wiemy co się dzieję z Krzyśkiem? gdzie on jest? kto go porwał? dlaczego go porwał? jaki jest jego stan? - rzekła wściekła  nie wiedząc co zrobić. W tamtym momencie wstała z krzesła i zaczęła chodzić po pokoju
- Uspokój się kryminalni go już szukają lada moment powinno być coś wiadomo
- Oby bo zwariuje zaraz - oznajmiła zmieszana Monika
Dokończyła notatkę dla komendanta i odniosła ją osobiście. Funkcjonariusze z smutnymi minami musieli udać się na swój codzienny patrol tylko teraz w nietypowym składzie. Monika nie mogła się skupić na patrolu. Cały czas myślała o Krzyśku. Nagle przez radio odezwał się dyżurny z dobrą wiadomością dla policjantów
- 06 dal 00 zgłoś się
- Zgłaszam 06 co jest? - odebrała Monika
- Słuchajcie Dorota się już wybudziła. Komendant kazał przekazać, że macie jechać ją przesłuchać. Na razie wypisuje Was z patrolu.
- Ok, dobra dzięki udajemy się
Oczami Moniki:
Nareszcie coś się ruszyło   w sprawie zaginięcia. Teraz trzeba było przesłuchać Dorotę
W szpitalu
- Dzień dobry policja chcieliśmy przesłuchać Dorotę Zapała - oznajmił Mikołaj
- Oczywiście, ona leży w sali nr. 7, pójdą Państwo  do końca korytarza i na prawo - pokierowała policjantów pielęgniarka
- Dziękujemy Pani
Policjanci udali się pod daną salę gdzie leżała Dorota. Weszli do sali.
Oczami Moniki:
Gdy ją wtedy zobaczyłam pomyślałam co ona musiała przejść. Musieliśmy ich jak najszybciej dorwać
- Cześć Dorota - zaczęła Monika
- Cześć Monika - powiedziała słabym głosem
- I jak się czujesz?
- Wszystko mnie boli ale najbardziej głowa
- Opowiesz nam co się u Was stało?
- Czekałam jak zwykle na Krzyśka aż przyjdzie z pracy. Nagle usłyszałam dźwięk dzwonka poszłam otworzyć a tam dwóch mężczyzn pytało się o Krzyśka. Mówiłam im, że go nie ma oni mnie odepchnęli  i weszli do środka. Zaczęli krzyczeć potem wszedł do domu Krzysiek. Zaczęli go bić. Krzysiek się bronił ale porwali go. A potem drugi mnie pobił krzyczałam, żeby go zostawili, ale dostałam w głowę i upadłam.
- A jak wyglądali?- wtrącił się Mikołaj
- Nie pamiętam straciłam przytomność od tamtego momentu nic. Czy oni mu coś zrobią? Czy on przeżyje? - zapytała zdenerwowana  Dorota. Zaczęła płakać
- Spokojnie już go szukamy.
Nagle Dorota straciła przytomność

piątek, 2 września 2016

                                                       " PORWANIE"

                   Monika przyszła do pracy. Czekała na Krzyśka. Kiedy doszedł przebrał się w swój mundur i potem razem udali się na odprawę, którą prowadził komendant Wysocki. Po odprawie ruszyli na miasto.
Oczami Krzyśka:
Dostaliśmy z Moniką rewir 9. W tamtej dzielnicy są same małe przedsiębiorstwa, robota lekka, łatwa i przyjemna.
Patrolowali ulice Wrocławia na swoim rewirze. W tym dniu nie mieli dużo pracy. Dzień służby zbliżał się do końca. Funkcjonariusze wrócili na komendę, aby sporządzić raporty po całym dniu. Rozliczyli się z komendantem Wysockim, przebrali się i wyszli z Komendy.

                      Następny dzień. Monika przyjechała do pracy. Pierwsze co zrobiła to poszła do komendanta.
Oczami Moniki:
Chciałam dostać dzień wolnego. Miałam sprawy do załatwienia. Ale to czego się dowiedziałam od komendanta zszokowało mnie i już wcale nie myślałam o wolnym, musiałam działać natychmiast.
Monika doszła do gabinetu komendanta. Zapukała.
- Proszę - rzekł głos zza gabinetu 
Monika weszła nieśmiale do środka
- Dzień dobry komendancie
- Dzień dobry, siadajcie. Jest sprawa bardzo ważna
Oczami Moniki:
Kiedy komendant zaczął mówić, aż się przeraziłam ale wysłuchałam go.
- Słucham o co chodzi?
- Nie dawno doszło do włamania i pobicia na ulicy Dobrzańskiego
Oczami Moniki:
Kiedy ja usłyszałam ta ulice o mało co nie spadłam z krzesła. Przecież tam mieszka Krzysiek. Ciekawe co się tam stało?
- Ale jak to możliwe, przecież tam mieszka Krzysiek
- No wiem, dlatego ty tam pojedziesz z Białachem. Dzwonił do mnie jego syn. Powiedz mi Monika czy Krzysiek miał jakieś problemy, zwierzał ci się? - zapytał komendant
- Nic nie wiem. Wczoraj było normalnie, zauważyłabym jak by było coś nie tak.
- Ok
- Czy ja już mogę iść?
- Tak, oczywiście. Potem notatka na biurku.
- Oczywiście do widzenia - pożegnała się i wyszła z gabinetu
W radiowozie
- Monika uspokój się, przecież nie wiesz co się stało nie przypuszczaj najgorszego
Monika w tym czasie próbowała dodzwonić się do kolegi. Krzysztof nie odbierał
Oczami Moniki:
To był zły znak, miałam złe przeczucie i się nie myliłam
Oczami Mikołaja:
Powiem szczerze w tamtej sytuacji nie wiedziałem co zrobić. Próbowałem jakoś uspokoić Monikę ale ona była roztrzęsiona. W głębi serca miałem nadzieję, że z Krzyśkiem będzie dobrze ale się pomyliłem.
Po 10 minutach dojechali pod dom Krzyśka. Gdy dojechali ujrzeli otwarte drzwi. Ostrożnie weszli rozglądając się czy nie ma jakiś przestępców. Na szczęście nikogo nie było.
Oczami Moniki:
Mieszkanie było całe splądrowane. Rozglądając się po mieszkaniu nie było Krzyśka. W tamtym momencie się przeraziłam
Oczami Mikołaja:
Żona Krzyśka była nieprzytomna, musiała szybko znaleźć się w szpitalu, miała wstrząs mózgu a syn Krzyśka był cały i zdrowy.
- 00 dla 06 zgłoś się
-Zgłaszam 06 jak sytuacja?
- Słuchaj wezwij karetkę na adres i ekipę techników - oznajmił Mikołaj
- Ok już wysyłam
Monika próbowała nawiązać kontakt z Dorotą. Ale nic z tego. Postanowiła porozmawiać z Tośkiem.
- Cześć ciocia - powiedział Tosiek
- Cześć Tosiek. Powiesz co tu się stało?
- Przyszło dwóch mężczyzn ja ich nie znałem, przyszli do taty. Ale taty nie było jak oni przyszli otworzyła im mama. Krzyczeli na mamę gdzie jest tata? Ja się schowałem, bałem się, że mi coś zrobią. Wtedy tata przyszedł, pobili go i zabrali. Mama krzyczała, żeby nic mu nie robili, ale też ją pobili. Czy mama przeżyje? - opowiedział przestraszony Tosiek
- Tak. Za chwilę przyjedzie po ciebie wujek Artur i pojedziesz do nas na jakiś czas, aż twoja mama nie wyjdzie z szpitala.
Po 5 minutach karetka przyjechała i zabrali Dorotę do szpitala.
Oczami Moniki:
Po tym co powiedział mi Tosiek nie miałam wątpliwości o tym, że Krzysiek mnie okłamał. Miał problemy a ja nic o tym nie wiedziałam. Musiałam przesłuchać Dorotę.
Oczami Mikołaja:
Teraz najważniejsze było to, żeby jak najszybciej znaleźć Krzyśka. Nie wiadomo było w jakim stanie był. Jego życie było w naszych rękach.
Policjanci wrócili na komendę.

Ciąg dalszy opowiadania pojawi się jutro