"PORWANIE" CZ.III
- Wołaj lekarza szybko - krzyknęła Monika
- Dobra
Lekarz przyszedł po chwili sprawdził stan pacjentki, a policjanci musieli opuścić salę. Lekarz zadecydował wziąć Dorotę na blok operacyjny. Musiała przejść operację. Dwie godziny póżniej. Operacja się skończyła. Wyszedł lekarz policjanci od razu się ocknęli.
- Panie doktorze co jest z Panią Dorotą - zapytała o stan Monika
- Pojawił się krwiak trzeba było go usunąć. Zagrażało to życiu pacjentki ale teraz sytuacja opanowana.
- Dobrze dziękujemy do widzenia
- Do widzenia - rzekł lekarz
Oczami Moniki;
Przestraszyłam się o Dorotę. Teraz zaczynam się bać coraz bardziej o Krzyśka.
Policjanci udali się do radiowozu. Ruszyli na komendę. Po kilku minutach byli na miejscu. Obaj udali się od razu do dyżurnego
- Cześć Jacek - powiedział Mikołaj
- Cześć Wam i jak tam z Dorotą? - zapytał dyżurny
- Przeszła operację
- To grubo ale wyjdzie z tego?
- Tak Za dużo się nie dowiedzieliśmy
- A co już wiadomo?
- Że weszło dwóch typków pytali o Krzyśka, zaatakowali go, porwali a potem pobili Dorotę i tyle ale nie pamięta rysopisu napastników - opowiedział Mikołaj
- A namierzyli telefon Krzyśka? - wtrąciła się Monika
- Właśnie miałem mówić, jeszcze pracują nad tym, lada moment powinno przyjść
- Ok, dzięki
Oczami Moniki:
Pamiętam, że wtedy coś mi nie pasowało w tym wszystkim tylko jeszcze nie wiedziała co...
Chwilę póżniej. Jacek wszedł do pokoju gdzie policjanci czekali na jakieś wieści.
- Słuchajcie namierzyli telefon Krzyśka
- Gdzie ostatnio się logował - zapytał Mikołaj
- Na obrzeżach miasta, gdzie są stare opuszczone fabryki na ul. Cichej
- Ok, jedziemy tam - rzekła Monika
- Wyślij wsparcie za nami - rzekł Mikołaj
- Robi się
Po dwudziestu minutach dojechali pod opuszczone fabryki. Nagle usłyszeli strzał dobiegający ze środka fabryki.
Oczami Moniki:
Oby nie było za póżno...
- Dobra wchodzimy - oznajmił Mikołaj
Oczami Mikołaja:
W tamtym momencie trzeba było działać ostrożnie. Porywacze byli w środku, nie wiadomo było jak zareagują na policję...
Policjanci ostrożnie weszli do fabryki szukając porywaczy jak i Krzyśka. Chodzili tak przez dłuższą chwile, aż w końcu zauważyli porywaczy.
- Co teraz z nim - zapytał jeden z porywaczy
- Strzelimy mu kulkę w łeb - odezwał się drugi z porywaczy
Mikołaj w tym momencie dał znać Monice.
- Stać!! Policja!! odłóż to, na glebę!!
Jeden z porywaczy strzelił w stronę policjantów ale funkcjonariusze zdążyli się schować. Mikołaj oddał strzał w stronę porywaczy. Jeden z nich upadł na ziemię. Dostał w nogę.
- Odłóż to! Na glebę! Nie chcesz chyba dostać kulki jak twój kolega? - krzyknęła Monika do drugiego z porywaczy
Porywacz zrobił to co kazała Monika. po chwili skuła go. Podeszła do Krzyśka, który leżał i był nieprzytomny.
- Mikołaj wezwij karetkę
- Już się robi
- O cholera on nie oddycha - powiedziała załamana kobieta
W tej sytuacji Monika udzieliła pierwszej pomocy
Oczami Mikołaja:
Sytuacja na miejscu była dramatyczna, oby nie było za póżno, żeby Krzysiek wyszedł z tego cało.
Oczami Moniki:
Na szczęście zdążyłam z reanimacją do przyjazdu karetki. Krzyśka stan jest poważny. Nie wiadomo czy przeżyje...
Po kilku minutach karetka przyjechała i zabrała Krzyśka do szpitala
Komenda
Policjanci zabrali się za przesłuchanie porywaczy. Jeden z policjantów przyprowadził podejrzanego do pokoju przesłuchań
- Imię i nazwisko - zapytała Monika
- Możesz mi skoczyć - odgroził się podejrzany
- Zobacz jaki gadatliwy - skierowała wzrok na swojego kolegę
- Powiedz dlaczego porwałeś policjanta co on ci takiego zrobił. No słuchamy?
W tym momencie zaczął się przełamywać i zaczął gadać
- Bo to nie miało tak być...
- Ale jak nie miało być?
- Dostaliśmy sygnał, żeby tylko go nastraszyć. Byłem u niego w domu z kumplem ale go nie było, ta jego żoneczka krzyczała, że mamy nic mu nie robić pytała się o co chodzi a potem on wszedł i zaczął się szarpać i go pobiliśmy a potem tą jego żonę też pobiliśmy - opowiedział zatrzymany
- No brawo obaj leżą w szpitalu w ciężkim stanie i walczą o życie
- To mój kumpel to wszystko wymyślił ja nie chciałem tego...zmusił mnie do tego
- A teraz dostaniesz zarzuty za usiłowanie zabójstwa i pobicie. Nie wyjdziesz tak szybko z pierdla - wtrącił się Mikołaj
- Będziesz mógł tłumaczyć się prokuratorowi - dodała Monika
Oczami Moniki:
Drugi z podejrzanych przyznał się do współudziału w pobiciu i napadzie. Teraz trzeba było tylko przesłuchać Krzyśka Musiałam z nim na spokojnie porozmawiać
Oczami Mikołaja:
Żeby zamknąć tą sprawę potrzebowaliśmy jeszcze tylko zeznań Krzyśka
Policjanci udali się na przerwę. Czekali na znak ze szpitala, że można będzie przesłuchać Krzyśka. Po kilku minutach przyszedł dyżurny do pokoju policjantów
- Co cię do nas sprowadza? - zapytał Mikołaj
- Dzwonili ze szpitala, można przesłuchać Krzyśka wybudził się - rzekł Jacek
- Ok jedziemy tam - wtrąciła się Monika
Po kilku minutach śledczy byli na miejscu. Udali się pod daną salę.
Oczami Mikołaja:
Chciałem wejść razem z Moniką do Krzyśka ale zmieniłem zdanie. Postanowiłem, żeby obaj sobie sami porozmawiali. Widziałem przecież jak Monika się o niego martwiła
Oczami Moniki:
Jestem wdzięczna Mikołajowi, że pozwolił mi sam na sam porozmawiać z Krzyśkiem musiałam z nim poważnie porozmawiać i dokładnie dowiedzieć się co tak naprawdę się stało.
Monika powoli weszła do sali gdzie leżał Krzysiek. Usiadła obok na krześle i spojrzała na Krzyśka i rzekła:
- Ale nam stracha napędziłeś
- No wiem przepraszam - oznajmił słabym głosem
- Nie przepraszaj tylko powiedz dlaczego mnie okłamałeś? - powiedziała stanowczo do kolegi
- Nie chciałem cię martwić
- Ty w ogóle pomyślałeś jak to mogło się skończyć, dużo gorzej - oznajmiła wściekła Monika
- Co mam ci powiedzieć?
- Powiedz prawdę
- No dobra. Dorota nic o tym też nie wiedziała.. pamiętasz jak ostatnio mieliśmy sprawę o gwałt i pobicie
- No i co?
- Zamknęliśmy syna pewnego mężczyzny no i to on się zemścił za to, że go zamknęliśmy. Groził mi, że jak ja czegoś nie zrobię, żeby go wypuścili to zabija mnie i całą moją rodzinę wraz z tobą. Nie zgodziłem się na to a on jak się o tym dowiedział puścił za mną dwóch gangsterów i mnie porwali.
Oczami Moniki:
A ten facet był cały czas na wolności, bałam się o siebie i moja rodzinę
- A co z Dorotą i Tośkiem? - zapytał zmieszany Krzysiek
- Tosiek jest cały i zdrowy a Dorota leży w szpitalu ale przeżyje spokojnie
- To dobrze dzięki Monika, że przyszłaś
- Nie ma za co ale wiesz ja tu przyszłam służbowo. Dobra idę kuruj się. Cześć
- No na razie
Monika wyszła z sali
Oczami Mikołaja:
Musieliśmy złapać jeszcze jednego człowieka
Oczami Krzyśka:
Byłem wdzięczny Monice, ze wtedy do mnie przyszła. Wiem, że ja okłamałem ale nie miałem wyjścia. Ale cieszę się, że już wszystko się wyjaśniło...
Miesiąc póżniej. Policjanci złapali człowieka podejrzanego o grożby i próbę zabójstwa. Krzysiek z Dorotą wyszli ze szpitala. Powoli zapominają o wcześniejszych przeżyciach a Krzysiek nadal pracuje w policji. Przestępcy dostali po 25 lat pozbawienia wolności.
Jestem bardzo szczęśliwa że wszystko dobrze się skończyło. Piszesz świetnego bloga
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Aleksandra
Jestem bardzo szczęśliwa że wszystko dobrze się skończyło. Piszesz świetnego bloga
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Aleksandra
Dziękuję ty też
OdpowiedzUsuńDziękuję ty też
OdpowiedzUsuńSuper opowiadanie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Bartek M.